Bliskość w cieniu zmęczenia. Jak dbać o intymność w stałym związku, gdy brakuje sił?

Po całym dniu pracy wracasz do domu i właściwie zaczynasz drugą zmianę. Zakupy, kolacja, pranie, wiadomości, rzeczy, o których trzeba pamiętać na jutro. Jeśli są dzieci, one też potrzebują uwagi — czasem pomocy, czasem rozmowy, a czasem po prostu obecności.
Wieczorem energii zostaje już niewiele. Czujesz zmęczenie. Bywa, że tylko tyle, żeby umyć zęby, położyć się do łóżka i zamknąć oczy. Obok jest jednak partner albo partnerka. Może próbuje się przytulić. Może inicjuje seks. A może od pewnego czasu coraz częściej pyta, dlaczego się odsuwasz. I wtedy zaczynają się domysły. Czy coś między nami wygasło? Czy przestaliśmy się sobie podobać? Czy tak już będzie?

W gabinecie psychologicznym i seksuologicznym ten temat pojawia się bardzo często. Jedna osoba czuje się odtrącona, narzekana brak bliskości, druga ma poczucie, że znowu zawodzi. Z czasem nawet zwykłe przytulenie może budzić napięcie, bo nie wiadomo, czy za chwilę nie pojawi się oczekiwanie na coś więcej. A przecież brak ochoty na seks nie zawsze mówi coś o uczuciach. Czasem mówi przede wszystkim o zmęczeniu.  Czasami kilka spotkań z terapeutą seksuologiem wystarczy, aby lepiej się rozumieć, łatwiej komunikować się z partnerem i poukładać kwestie, które potrzebowały zaopiekowania.

Gaz i hamulec
Bancroft i Janssen (2000) opisali model podwójnej kontroli reakcji seksualnej. W dużym uproszczeniu można powiedzieć, że nasza seksualność ma swój gaz i hamulec.

Gazem mogą być fantazje, dotyk, poczucie bezpieczeństwa, atrakcyjność drugiej osoby, odpowiednia atmosfera. Hamulcem — stres, brak snu, konflikt, ból, wstyd, brak prywatności albo obawa, że każdy czuły gest będzie musiał zakończyć się seksem.


Kłótnia z partnerem

Czasem nie chodzi więc o to, że uczucia zniknęły albo że partner przestał być atrakcyjny. Po prostu trudno poczuć podniecenie, kiedy w głowie nadal trwa lista zadań, a ciało domaga się odpoczynku. Nie wszyscy reagujemy na stres tak samo. Jedna osoba po trudnym dniu nie chce, żeby ktokolwiek jej dotykał. Druga właśnie wtedy najbardziej potrzebuje seksu, przytulenia albo fizycznej bliskości, zwykłej intymności.

I często tu zaczyna się problem. Nie dlatego, że komuś nie zależy, tylko dlatego, że każde z partnerów próbuje poradzić sobie z napięciem inaczej. Ochota nie zawsze pojawia się pierwsza. Wiele osób ma w głowie dość prosty schemat: najpierw powinna pojawić się ochota, później podniecenie, a na końcu seks. Tak rzeczywiście czasem jest, szczególnie na początku relacji, lecz należy pamiętać, że każda relacja jest inna, tak jak każdy człowiek.

Basson (2000) opisała model kobiecej reakcji seksualnej, w którym pożądanie może mieć charakter reaktywny. Innymi słowy: ochota niekiedy pojawia się dopiero w trakcie przyjemnego i dobrowolnego kontaktu.

Początkiem może być przytulenie, pocałunek, masaż albo po prostu spokojne leżenie razem, bliskość. Dopiero później pojawia się myśl: właściwie mam ochotę na coś więcej. To nie oznacza, że należy rozpoczynać kontakt wbrew sobie i czekać, aż ciało „się przekona”. Jeżeli dotyk jest niechciany, drażniący albo budzi napięcie, nie trzeba go kontynuować. Można nie mieć spontanicznej ochoty na seks, ale mieć ochotę na przytulenie i sprawdzenie, jak się z tym czujemy. Można też po chwili powiedzieć: „Na dziś wystarczy”. Zgoda na pocałunek nie jest zgodą na seks. Rozpoczęcie zbliżenia również nie oznacza, że trzeba doprowadzić je do końca.

Jak mieć udany związek

Co może pomóc? Kilka wskazówek seksuologa

1. Zdejmijcie z dotyku obowiązek dalszego ciągu.
Jeśli każdy pocałunek kończy się próbą seksu, osoba zmęczona może po pewnym czasie zacząć unikać nawet zwykłego przytulenia. Nie dlatego, że nie potrzebuje bliskości. Raczej dlatego, że nie chce później odmawiać, tłumaczyć się albo mierzyć z rozczarowaniem drugiej osoby.Czasem warto powiedzieć wprost:„Chcę się do Ciebie przytulić, ale nie mam dziś ochoty na seks”.

Można też umówić się, że masaż, pocałunki czy wspólne leżenie nie muszą prowadzić do stosunku ani orgazmu. Nie każda bliskość potrzebuje dalszego ciągu. I nie jest przez to mniej ważna.

2. Sprawdźcie, co naprawdę odbiera Wam ochotę.
Pytanie „jak zwiększyć libido?” nie zawsze jest najlepszym punktem wyjścia. Czasem ważniejsze jest: co teraz najbardziej przeszkadza? Brak snu? Przeciążenie obowiązkami? Niewypowiedziany konflikt? Brak prywatności? A może próbujecie być blisko dopiero późnym wieczorem, kiedy oboje jesteście już zupełnie wyczerpani?

Warto też przyjrzeć się temu, jak dzielicie codzienne obowiązki. Trudno przejść do czułości, kiedy jedna osoba ma poczucie, że przez cały dzień wszystko było na jej głowie. Czasem dla życia seksualnego więcej zrobi opróżniona zmywarka albo przejęcie wieczornych obowiązków niż romantyczna kolacja.

Niektórym parom pomaga krótki moment przejścia między pracą a resztą dnia. Spacer, prysznic, chwila ciszy, odłożenie telefonu podczas kolacji.  Nie chodzi o to, żeby tworzyć kolejny rytuał do pilnowania. Raczej o to, żeby nie oczekiwać od siebie natychmiastowego przejścia z trybu zadaniowego do bliskości.

3. Nie odkładajcie całej bliskości na wieczór.
Intymność nie zaczyna się dopiero w sypialni. Tworzą ją także drobne rzeczy: pocałunek na powitanie, dotknięcie dłoni, wiadomość wysłana w ciągu dnia, pytanie zadane z prawdziwym zainteresowaniem.

Czasem partnerzy przez cały dzień rozmawiają wyłącznie o tym, kto zrobi zakupy, odbierze dziecko albo zapłaci rachunek. Wieczorem próbują nagle przejść do seksu i dziwią się, że trudno im poczuć bliskość. Nie trzeba mierzyć długości przytulenia ani wprowadzać obowiązkowych ćwiczeń dla par. Chodzi bardziej o to, żeby od czasu do czasu naprawdę się zauważyć.

Takie drobne gesty nie naprawią poważnego kryzysu. Mogą jednak sprawić, że w trudniejszym okresie nie staniecie się dla siebie wyłącznie współlokatorami i organizatorami codzienności. W związku ważne są różne aspekty życia. Uważność i prawdziwe zainteresowanie druga osobą jest bardzo istotne, aby tworzyć trwałe i spełnione relacje.

4. Powiedzcie, co się dzieje, zamiast zostawiać drugą osobę z domysłami.
Odsunięcie się bez słowa łatwo odebrać osobiście.
„Już jej/jego nie pociągam”.
„On/ona w ogóle mnie nie potrzebuje”.
„Pewnie już mnie nie kocha”.

Tymczasem przyczyna może być znacznie prostsza: zmęczenie, napięcie, ból głowy albo potrzeba pobycia przez chwilę samemu.

Można powiedzieć:„Jestem dziś bardzo zmęczony/a i nie mam ochoty na seks, ale chcę się do Ciebie przytulić”.

Albo:
„To nie jest brak zainteresowania Tobą. Dzisiaj naprawdę nie mam już siły”.

Taki komunikat nie sprawi, że druga osoba nigdy nie poczuje zawodu. Odmowa może być przykra i to także jest ludzkie. Pomaga jednak oddzielić brak ochoty na seks od odrzucenia partnera i całej relacji.

O życiu seksualnym warto zresztą rozmawiać także poza sypialnią. Nie zaraz po odmowie, nie podczas kłótni i nie wtedy, gdy obie strony są już rozdrażnione. W spokojniejszym momencie łatwiej powiedzieć, czego się potrzebuje, czego się obawia i co zaczęło budzić presję.

Para rozmawia o swoich potrzebach i emocjach w spokojnej atmosferze. Bliskość, dobra komunikacja i budowanie intymności w długotrwałym związku.

Kiedy warto przyjrzeć się temu dokładniej?
Zmęczenie jest częstą przyczyną spadku pożądania, ale oczywiście nie jedyną. Znaczenie mogą mieć obniżony nastrój, problemy ze snem, ból podczas kontaktów, choroby, zmiany hormonalne, działanie leków, trudności w relacji czy wcześniejsze doświadczenia przekraczania granic.

Warto skonsultować się z lekarzem, psychologiem lub seksuologiem, jeśli zmiana pojawiła się nagle, utrzymuje się przez dłuższy czas albo zaczyna powodować cierpienie i coraz większe oddalenie w związku. Taka konsultacja nie ma służyć przekonywaniu kogokolwiek do częstszego seksu. Chodzi raczej o sprawdzenie, co się dzieje i czy da się coś zmienić, nie pomijając przy tym potrzeb oraz granic żadnej ze stron.

Spadek ochoty nie zawsze oznacza, że uczucie wygasło. Bywa informacją, że ktoś jest przeciążony, potrzebuje odpoczynku albo od dawna nie czuje się w relacji swobodnie.Najgorzej, kiedy obie strony zostają ze swoimi domysłami. Jedna czuje się niechciana, druga coraz bardziej naciskana. Wtedy rozmowa może być ważniejsza niż próba „naprawienia libido”.

O autorze
Daniel Karwowski – psycholog, seksuolog i psychoterapeuta w trakcie szkolenia. Pomaga młodzieży i osobom dorosłym, które doświadczają trudności w relacjach, problemów w życiu intymnym, kryzysów emocjonalnych, lęku, obniżonego nastroju oraz niskiej samooceny. Prowadzi również konsultacje seksuologiczne oraz zajmuje się diagnozą ADHD u dzieci, młodzieży i dorosłych.

Instytut Dobrego Nastroju — logo

Skontaktuj się z nami i dowiedz się więcej!

Kontakt

inne wpisy

Zobacz podobne artykuły

Zmęczenie i wypalenie — zdjęcie ilustracyjne

Po całym dniu pracy wracasz do domu i właściwie zaczynasz drugą zmianę. Zakupy, kolacja, pranie, wiadomości, rzeczy, o których trzeba…

tolerancja i równość

W świecie, w którym coraz głośniej mówi się o tożsamości, orientacji, akceptacji („coming out”, „przełamywanie tabu”, „równość”), nie można zapominać,…

Instytut Dobrego Nastroju — logo

Nasza poradnia psychologiczno-psychiatryczna to miejsce stworzone z myślą o każdym, kto potrzebuje profesjonalnego wsparcia w bezpiecznym, akceptującym środowisku. Wierzymy,…

Przewijanie do góry